| Wywiad z G. Wasowkim |
|
| 02.10.2007. | |
|
Źródło: Gazeta.pl Grzegorz Wasowski, dziennikarz radiowy, twórca rozrywkowych programów telewizyjnych (m.in. "Koc"), jego ojciec Jerzy Wasowski razem z Jeremim Przyborą stworzyli Kabaret Starszych Panów. Moja szkoła była... Beznadziejna, a nawet dwie moje średnie szkoły były beznadziejne. W pierwszej przy wejściu stał dyrektor - sprawdzał czapki, mundurki i tarcze, jak było coś nie tak, to się nawet obrywało. Z drugiej nie mam żadnych wspomnień, z nikim się nie kolegowałem nie mówiąc nawet o przyjaźni. Po prostu nienawidziłem szkoły. Nigdy nie chciało mi się uczyć. Uważałem to za stratę czasu. Nauczyciel skrzywdził mnie... Tak, pamiętam chemiczkę, która gdy wzywała do odpowiedzi, mówiła: "Masz, kretynie, trzy minuty na odpowiedź". Patrzyłem na zegarek, odliczałem trzy minuty i siadałem. Najbardziej dumny byłem gdy... Polonistka wyrwała mnie, żebym odczytał wypracowanie. Odczytałem je z pustego zeszytu. Dostałem bardzo dobry stopień. Jakoś potem zapomniała, żeby je przeczytać w zeszycie. Na maturze... Postanowiłem zdawać język rosyjski. Wziąłem nawet korepetycje i mówiłem biegle po rosyjsku. Ale bardzo nie lubiłem mówić wierszy. Moja nauczycielka mnie nie lubiła i dlatego na maturze, gdy na wszystko dobrze odpowiedziałem, kazała mi wyrecytować wiersz. Wyrecytowałem Puszkina. Bardzo się denerwowałem i dostałem czwórkę. Uważam, że zasługiwałem na piątkę. Kiedy ściągałem... Nie ściągałem. Jak byłem przygotowany, to nie miałem po co ściągać, a jak nie byłem, to się nie fatygowałem. W szkolnej ubikacji... Nie paliłem papierosów. Bo jak zacząłem palić, rodzice - skoro palę - pozwolili mi palić w domu. Klasówka to była... Dla mnie obojętne, nie denerwowałem się, bo albo umiałem, albo nie. A dla mnie to było bez różnicy. Na świadectwie.... Zazwyczaj miałem trzy, cztery po prostu nie byłem w formie. Natomiast z wf. miałem pięć. Po podstawówce wiedziałem, że nie chce mi się dalej uczyć, ale głupio mi było przed rodzicami. Wydaje mi się, że tyle jest książek na świecie, że można się samemu dokładnie nauczyć tego, czego się chce, a nie tracić czas na naukę tego, co nas w ogóle nie obchodzi. Gdy się spóźniałem, to... Nie spóźniam się. Jak się ktoś spóźnia, to znaczy że nie żyje. Chyba że wcześniej uprzedzi o jakiś nadzwyczajnych okolicznościach. Na pochodzie pierwszomajowym... Byłem, żeby podpisać listę, i znikałem. Pierwsza randka... Miałem jakieś 16 lat, ale jej specjalnie nie pamiętam. 2002-10-08 |
